Plaża

Rozmowa z malarką Julitą Malinowską, o tym ile można wyczytać z gestów i czy zawsze osobowość człowieka decyduje o jego wyjątkowości.

1_wywiad_plaza-foto

Jak często bywa Pani na plaży?
Gdy tylko mogę, udaje się kilka razy w roku.

Inspiracja za każdym razem jest tak duża, że starcza jej na kilka miesięcy malowania?
Kiedy jestem na plaży bardzo intensywnie pracuję. Czyli obserwuję ludzi (śmiech). Szukam nowych motywów do obrazów, ale potem sama plaża jest tylko symbolem. Jest tłem, na którym najważniejszy jest człowiek.

Na plaży ludzie są inni, niż na co dzień?
Tak, zachowują się inaczej. Wczasowicz, turysta zwykle spędza nad wodą większą część dnia, więc jeśli nawet na początku jest trochę skrępowany, to już po kilku godzinach oswaja się z sytuacją i zaczyna zachowywać się naturalnie. To jest dla mnie idealny moment, by popatrzeć na ludzi, nie takich zesztywniałych, spieszących się, zdenerwowanych, ubranych, przebranych… Kiedy jestem na plaży obserwuję człowieka, jego sylwetkę. Nie próbuję portretować osobowości.

2_wywiad_plaza-foto

Ludzie bez osobowości nie stają się do siebie podobni?
Nie! To fantastyczne obserwować różnorodność ruchów, gestów, ułożeń ciał, sposobów poruszania się. To niesamowite, ile można dostrzec. I jak bardzo ludzie są różni. Zresztą same plaże też są różne. Ostatnie obrazy inspirowane są podróżą nad Morze Czarne. Tam nad wodą ludzie biesiadują – jedzą, piją i robią to zawsze gromadnie, w wielopokoleniowych rodzinach, czują się, jak w domu, zdarzają się plażowicze w bieliźnie, zamiast kostiumów kąpielowych. W Polsce jest inaczej – ludzie siedzą w małych grupkach, budują sobie „domki”, odgradzają się parawanami. Nigdzie indziej nie widziałam parawanów i takiego bogactwa kolorów, jak nad polskich morzem. To co podoba mi się we Francji, Włoszech, czy Hiszpanii to różnorodność ras. Czuje się tam większy indywidualizm, grupy są jeszcze mniejsze.

3_wywiad_plaza-foto

Kiedy Pani wpadła na pomysł plaży?
Jeszcze podczas studiów, gdy byłam w Tajlandii. Zastanawiałam się wtedy, co bym chciała pokazywać w obrazach, na czym powinnam się skoncentrować. I wtedy dostrzegłam magię plaży. Na początku namalowałam kilka wielkoformatowych pejzaży, to była dla mnie prawdziwa malarska rewolucja – musiałam wyczyścić gamę barw, dostosować paletę do nastroju, jaki chciałam oddać – uczyłam się zestawiać kolory od nowa. Potem zafascynowały mnie tajskie dzieci, chodziło mi głównie o dynamikę, ruch, naturalność i nieskrępowanie dziecka. W pewnym momencie zaczęłam większą uwagę przykładać do relacji między ludźmi. Plaża stała się wtedy mniej dosłowna. W 2007 roku namalowałam cykl obrazów „Gesty”, na których piasek, woda i niebo zostały sprowadzone do trzech prawie nieróżniących się od siebie płaszczyzn: biel, ciepła biel i chłodna biel. Byłam ciekawa, czy ludzie w ogóle będą w tych obrazach rozpoznawać plażę.

No właśnie, czy ludzie widzą plażę w Pani obrazach?
A Pani widzi?

Właściwie nie, ale czuję nastrój.
Otóż to, myślę, że ludzie nie tyle widzą, co odczuwają nastrój plaży. Z jednej strony ktoś sobie myśli: „Fajnie, przyjemny widoczek, morze, wspomnienie z wakacji”. A potem pomiędzy tymi lekkimi wrażeniami odkrywa uczucia, czasem odrobinę smutku, czasem samotność, czasem złość, niemoc… Ostatnio była u mnie para, komentowała obraz, który niósł w sobie ogromny dramatyzm, przynajmniej ja go tak odbierałam. Mężczyzna czuł to samo co ja, jego partnerka odbierała obraz inaczej, mniej dramatycznie.

4_wywiad_plaza-foto

Myśli Pani o tym, że obraz będzie wisiał u kogoś w domu?
Malując, nigdy o tym nie myślę. Gdy maluję, to po prostu chcę namalować dobry obraz. Ale czułabym dyskomfort, gdybym sprzedała obraz, który nigdy nie był pokazywany na wystawie. Galeria to miejsce, w którym mogę obejrzeć swoje obrazy, zobaczyć jak tworzą cykl, jak ze sobą „rozmawiają”. I to jest dla mnie chwila, na którą czekam. Ale bardzo mnie cieszy, gdy czuję, że ktoś bardzo chce mieć mój obraz.

5_wywiad_plaza-foto

Jak długo plaża jeszcze będzie istnieć w Pani twórczości?
Na razie wciąż nie zastanawiam się „czy” będzie istnieć, tylko „jak” będzie istnieć. Ta przestrzeń jest dla mnie idealna do przekazywania treści. Jest symboliczna (granica wody i lądu, świata znanego i obcego), ponadczasowa. Dlatego cały czas szukam, myślę, w którą stronę rozwijać temat. W jednym z ostatnich wielkoformatowych obrazów znalazły się trzy grupy figur „wyjęte” z obrazu „Ogród rozkoszy ziemskich” Hieronima Boscha. To był eksperyment. Chciałam zobaczyć jak pary Boscha zafunkcjonują pośród par współczesnych.

06_plaza-foto

Gdzie jedzie Pani na wakacje w tym roku?
Do Tajlandii. To będzie podróż do źródeł. Przekonam się czy Tajlandia, jakiej obraz noszę w pamięci to mit czy rzeczywistość. Jak po dziesięciu latach będę patrzyła na te same motywy? Czy znów znajdę tam źródło inspiracji? Sama jestem ciekawa…

Rozmawiała: Marta Suchodolska Warszawa, 22 stycznia 2013, pracownia artystki

Czy korzystasz już z aplikacji Westwing?

Pobierz
Pobierz