Między morzem a niebem

Hiszpański dziennikarz i korespondent, Xavier Mas de Xaxas, zaprasza nas do malowniczego regionu Katalonii – Alt Empordy. Jego opowieść jest pełną emocji impresją na temat miejsca, które jest mu szczególnie bliskie.

1

Alt Emporda, malowniczy region Katalonii. Jestem w starym zakątku świata. Na rozdrożu cywilizacji. W kraju ludzi przyjaznych i otwartych, o twarzach ogorzałych, smaganych przez lata suchymi północnymi wiatrami. To ziemia piękna i tajemnicza. Indret – tak Katalończycy mówią o miejscu, które jest wyjątkowe. Słońce wspina się coraz wyżej. Rynek miasteczka Figueres powoli zapełnia się gwarem rolników, którzy przyjeżdżają tu z okolicznych wsi, dzieląc się skarbami swojej ziemi. Rozpoczyna się kolejny dzień targowy.

2

Na przekrzywionym wiklinowym krześle siedzi stara chłopka. Jasnym wzrokiem wpatruje się w mury kościoła. Na głowie ma liść kapusty: tu wszystko, co chroni przed żarem słońcem jest bezcenne. Przed chłopką kilka rozłożonych gazet, na nich – skrzynki, wypełnione pomidorami, kwiatami cukinii i słodkimi cebulkami (takie podobno rosną tylko tu, w Figueres). Stara kobieta cierpliwie wypatruje pierwszego klienta. „Dzisiaj mam cebulkę, pomidory i kwiaty cukinii” – wykrzykuje po francusku, z wyraźnym katalońskim akcentem. Podchodzę bliżej i wyciągam ręce po pomidory – „Gdzie siatka?” – łagodnie karci mnie wzrokiem. „Prawda, prawda – przyznaję. – Zapomniałem…” – „Wczoraj brałem u pani fasolę, przyniosłem do domu, obrałem, a siatkę zostawiłem w kuchni… No cóż, głowa już nie ta… Pani rozumie… W moim wieku…” . Kobieta patrzy na mnie, kiwa głową z uśmiechem, wyciąga gdzieś z czeluści fartucha papierową torebkę, wkłada do niej pomidory i podaje złoto tej ziemi, dojrzałe bulwy w kolorze malin… Ile razy jestem na rynku miasta, przyglądam się tej Katalonce z uwielbieniem… Ma krótkie, zręczne palce i jakąś niezwykłą pewność we wszystkim, co robi. Dumę, i łagodność.

3

Alt Emporda to raj dla ludzi kochających osobliwe piękno, koneserów życia… Niektóre smaki są zasłonięte dla oczu zwykłego turysty, wymagają wysiłku, żeby do nich dotrzeć. Tylko Przylądek Norfeu i szczyty Canigou sterczą wyniośle, są wpisane w krajobraz Alt Empordy na stałe, widoczne niemal z każdego miejsca. Jest w tych szczytach jakiś majestat, porażające piękno. Ta ziemia, hojnie wyposażona w piękno i tajemnicę, nie zawsze jednak jest dla mieszkańców łaskawa. Najbardziej dokucza w zimie – wiatrem, bezlitośnie biczując im twarze i… pola. Ale jest w niej taka głębia, którą trudno wyrazić słowami. Przy sprzyjających wiatrach można usłyszeć tu śpiew syren, które kiedyś zwiodły pod Gibraltar Herkulesa… Nic dziwnego, że mieszkańcy Alt Emporda są wierni swojej ziemi. Tu się rodzą i tu umierają. Trwają. Przez pokolenia. Tak jakby podpisali z Alt Empordą kontrakt na całe życie. Indret karmi ich marzenia, a oni oddają mu siebie, swoje myśli, swoją pracę… W zamian za zachód słońca, rogal homara, czerwoną tarczę księżyca nad morzem… Właśnie: morze, morza…

6

Morza Alt Emporda to więcej niż otchłań wody. Od wieków woda obmywa tu kolumny teatru, który jest jednocześnie i mauzoleum, i muzeum… Na każdym kroku zderzamy się z historią. Pierwsi dotarli tu Grecy, w VI wieku p.n.e. A czterysta lat później Rzymianie zatrzymali Hannibala… Imperium rzymskie zapisało na kartach Katalonii własną historię, choć dla mieszkańców tej ziemi często gorzką. Do dziś sylwety cyprysów, gęsto posadzone obok siebie, kojarzą się z legionami wojsk. Te jednak dzisiaj posłusznie chronią pola przed zimnym wiatrem. Dopiero z głębi lądu wynurzają się mroczne ruiny Sant Pere de Rodes, dachy domostw w Sant Miquel de Fluvia i Les Alberes, a także – one – drzewa oliwne i winnice, otulone w kokon słońca, wody i soli.

5

Winnice są opowieścią o człowieku, o jego porządku świata, o głębi jego duszy. Tak samo jak opowieścią o człowieku jest drzewo oliwne. Winorośl i oliwki to osobny świat, symbole mądrości śródziemnomorskiej cywilizacji. Świadectwo pokoleń, które miały swój wkład w przetrwanie tego świata i odeszły zostawiając po sobie nowe istnienia.

4

Patrzę na mosiężne szalki wagi, uszczerbiony kubek z jasnej gliny… Staruszka uśmiecha się do mnie jasnym wzrokiem. – „Trzy i pół euro” – mówi wyciągając rękę i za chwilę chowa monety w kieszeni długiej, ciemnej spódnicy. Spod liścia kapusty widać skronie kobiety: podziwiam białe pasma włosów, zebranych gładko w pierścień nad karkiem; niebieskie oczy, spracowane ręce o skórze koloru ziemi… Ona jest na rynku miasta jako żagiel, gotowy wyszeptać historie starych statków, nieszczęśliwych miłości, żalu, niespełnień”. – Powiem Ci coś… Czy wiesz, że Dali nigdy mnie nie namalował. Mógł to zrobić, ale nie chciał i na pewno żałował. A przecież byłby to pewnie dobry portret, ja siedząca na skałach…

Alt Emporda. Trwa. Od wieków w tym samym niewypowiedzianym pięknie: rozpięta między morzem a szczytami Canigou. Zawieszona między niebem a ziemią.

Na podstawie tekstu : Xaviera Mas de Xaxasa

Czy korzystasz już z aplikacji Westwing?

Pobierz
Pobierz