Symetria w barwach

Jest wizjonerem i perfekcjonistą. Autorem wizerunku wielu znanych ludzi. Sam jednak niechętnie daje się fotografować. Lorenzo de Fant nie lubi wychodzić z cienia. Twierdzi, że najlepiej spełnia się w pracy. Jego mediolański dom to miejsce, które jest oazą symetrii i kolorów. Zanurzone w czasie. Tu rymów dostarcza sam D’Annunzio, ulubiony poeta właściciela domu.

„Jestem szarą eminencją, stoję za wielkimi nazwiskami świata luksusu, którym pomagam budować własny wizerunek” – mówi Lorenzo de Fant, w ramach autoprezentacji. Włoski designer dba nie tylko o image, ale współpracuje też z prestiżowymi markami, których projektom nadaje ostateczny kształt. To najczęściej ten ostatni szlif decyduje o sukcesie, jest duszą całości, nadaje ton…

1 do przykadrowania do poziomu

Właściciel wita nas w progu domu, ubrany na czarno. Dość surowy wizerunek łagodzi szczery uśmiech Lorenza, który serdecznie zaprasza do środka, wykonując zamaszysty ruch ręką. Czerń i życzliwość: dwa bieguny, pomiędzy którymi oscyluje osobowość gospodarza domu. „Jestem szarą eminencją, stoję za wielkimi nazwiskami świata luksusu, którym pomagam budować własny wizerunek” – to zdanie najlepiej oddaje filozofię pracy projektanta. Ramy kolorystyczne domu tworzą pastele, zimne beże, barwy neutralne, bo tak naprawdę główną rolę odgrywają we wnętrzu meble i detale: kolorowe, luksusowe. Sofa z bordowego aksamitu, aksamitne poduszki. „Kocham aksamit. Ma on w sobie i moc, i głębię” – deklaruje Lorenzo. Nad kanapą nie lada zdobycz – dzieło Moniki Trastoy – artystki, której prace można podziwiać m.in. w MoMA.

„Moją siłą jest dbałość o szczegóły” – mówi gospodarz. W pracy korzysta z przywileju swobody i zawsze stara się zostawić w projekcie własny rys, coś charakterystycznego. Odzwierciedlenie tej zasady można znaleźć także w aranżacji jego mieszkania. Na szklanym blacie stołu uwagę przykuwają luksusowe przedmioty w precyzyjnej konfiguracji: porcelanowe pojemniki Fornasettiego, akcesoria od Hermesa. Takie detale działają ze zdwojoną siłą – są dla wnętrza tym, czym dla tortu wisienki…

2

„Przyjaciele nazywają mój dom »rezydencją kardynała«. Nie tylko ze względu na purpurową sofę – wyjaśnia Lorenzo. To ma związek z moim zawodem, który zmusza mnie do pozostawania w cieniu”. Projektant – jak sam twierdzi – należy do gatunku sów, najchętniej i najbardziej efektywnie pracuje nocą: od północy do czwartej nad ranem.

Symetria-w-barwach-zdjecia

Lorenzo obcuje ze sztuką na co dzień. Z potrzeby i obowiązku. Jest uzależniony od architektury i malarstwa, kocha literaturę. Twierdzi, że człowiek nie może iść naprzód, jeśli nie będzie oglądał się za siebie. Musi odwoływać się do swoich korzeni, do swojej przeszłości, szukać źródeł w sztuce, w życiu, w historii… „Kilka najważniejszych dla mnie nazwisk?” D’Annunzio, Portaluppi i Klimt – wymienia gospodarz. „To są autorzy, którzy dla mnie są reprezentantami, tego, co w sztuce najistotniejsze; w ich dziełach odniesienia do przeszłości są bardzo wyraźne”.

Sam Lorenzo urodził się w Trentino, ale mieszka i pracuje w Mediolanie. Projektant wyraźnie podkreśla jednak, że ze strony ojca jego korzenie są francuskie (stąd zapewne artystowska natura syna); ze strony matki w jego żyłach płynie natomiast cygańska krew (stąd zapewne zamiłowanie do podróży). Rodzice Lorenza przenieśli się do Mediolanu piętnaście lat temu. I tak zostało…

4

„Co kocham w Mediolanie”? – powtarza Lorenzo. „Głównie cztery rzeczy: willę Necchi Campiglio, której architektura jest przykładem kontrastu między stylem Portaluppiego i Buzziego, bistro Giacomo, studio Peregalli i… rowery. Uwielbiam zwiedzać miasto na rowerze, przyglądać się tarasom, ogrodom, elewacjom domów, dachów, poddaszom… Nie mam prawa jazdy i nawet nigdy nie przyszło mi do głowy, żeby się o nie starać. Rower w zupełności mi wystarcza”.

Ciepłe, naturalne tony to podstawa kolorystyczna korytarza. Mozaika posadzki, dzięki błyszczącej powierzchni, pięknie odbija światło, wpadające z pokoi, które znajdują się po obu stronach przedpokoju. Tafla lustra umieszczona w drzwiach, sprawia wrażenie, że korytarz nie ma końca…

2_Symetria-w-barwach-zdjecia

Zainspirowany stylem jednego z hoteli w Londynie, Lorenzo wybrał do sypialni spokojniejszą paletę barw i naturalne materiały. Wnętrza, które ma cztery metry wysokości, nie przytłoczy ani masywna szafa, ani szerokie łoże, z szerokim pasem zagłówka. W tej sypialni jest dużo światła i przestrzeni.

6

Drzwi do łazienki to właściwie oprawione w drewniane ramy witraże z kolorowych szkiełek w kształcie kół. „Kocham światło. Uwielbiam świetliste środowiska” – podkreśla Lorenzo. „Dlatego na swój dom mówię często »rainbow«. Barwne szkło dobrze odzwierciedla osobowość właściciela i jego upodobania.

7

„Kuchnia to królestwo bez króla” – śmieje się Lorenzo. „Uwielbiam gości, co nie znaczy, że uwielbiam gotować. Moi goście dobrze wiedzą, że kiedy zapraszam ich na kolację, powinni przynieść własne specjały. To raczej demokracja, król jest już nieobecny”.

Jeden z pokoi Lorenzo zamienił we własne studio. Oprócz książek, do których ma wręcz nabożny stosunek, projektant zbiera też archiwalia. Ściany zdobią na przykład plakaty i afisze z okresu rządów Napoleona Ludwika Bonapartego.

3_Symetria-w-barwach-zdjecia

„Mam obsesję na punkcie symetrii” – przyznaje Lorenzo. To podstawowa metoda organizacji i kompozycji przestrzeni. Kolory ziemi zostały zrównoważone w salonie akcentami czerwieni i złota (kłania się wątek kardynała), we wszystkich odcieniach. Konfiguracja przedmiotów jest absolutnie zadziwiająca. Zobaczcie z jaką precyzją zaaranżowano wystrój: można dokładnie wyznaczyć oś, która przecina wnętrze na połowy.

9

Figura łucznika w stylu art deco, na prostym, marmurowym postumencie, znajduje się dokładnie pośrodku bufetu z ciepłego orzechowego drewna. Dynamicznej sylwety mężczyzny po obu stronach strzegą chińskie wazy z czerwonej laki.
Lorenzo ma w domu wiele przedmiotów z całego świata. Przywozi je z licznych podróży, uważnie przeczesując lokalne sklepiki, targi i bazary. I potem zestawia ze sobą w sposób autorski, charakterystyczny dla własnego stylu. Teraz marzy o podróży do Ameryki Południowej. To będzie kolejna ucieczka od rzeczywistości. Podróż, która – jak zwykle – zakończy się słodką tęsknotą za Mediolanem – miastem, które nigdy nie męczy się grą z czasem…

10

Ola Drzewicka

Czy korzystasz już z aplikacji Westwing?

Pobierz
Pobierz