Z wizytą u Margot

„Z jednej strony mam zielony taras, z drugiej – serce mojego miasta: katedrę. Brzmi jak marzenie, ale to prawda” – mówi Margot Zanni, Dyrektor Stylu włoskiego Westwing. Jej marzenie o idealnym miejscu do życia spełniło się w Mediolanie. Jaki jest jej dom? Poznaj go z nami!

Mediolan tonie w promieniach porannego słońca. Złotą falą wdziera się też do mieszkania Margot. Właścicielka stawia na stole salaterkę z truskawkami. Pierwsze pytanie nasuwa się samo:

Margot, Twoja wersja bajki „dawno dawno temu” zaczyna się w tym domu?

Mieszkam tu od 2007 r. Co było dla mnie najważniejsze przy wyborze mieszkania? Widok z okna! Każdego dnia zapiera mi on dech w piersiach. Po jednej stronie mam zielony pejzaż, landszaft w krajobrazie metropolii, po drugiej – katedrę. Właśnie dla tego widoku wybrałam poddasze, najwyższe piętro w tej kamienicy. Piękny zielony zakątek Mediolanu. Ja i ten dom to było przeznaczenie. Jesteśmy dla siebie stworzeni”.

1

Bazą w mieszkaniu jest biel…

Biel, bo na tym tle najlepiej widać kolor. A kolor jest wszędzie – na grzbietach i okładkach książek rozmieszczonych w dużej bibliotece, na obrazach, w licznych przedmiotach…

2

Twoje największe pasje?

Nie widać? Sztuka i kino! Moja biblioteka to głównie albumy i książki na temat filmów. Ale sztuka i kino rządzą nie tylko w bibliotece. Osobliwe i ważne dla mnie przedmioty ustawiam w różnych zakątkach wnętrza. Moje mieszkanie jest jak przytulne ikonograficzne gospodarstwo…

3ab
4

Czym jest dla Ciebie dom?

Idealny dom to miejsce, które bierze Cię w objęcia, kiedy przekraczasz jego progi; to miejsce, w którym znajdujesz azyl. Wszystko we wnętrzu musi temu służyć. W moim domu wzdłuż ścian ustawiłam duże wygodne kanapy. Na nich można od razu przysiąść, zapewniają Ci one „miękkie lądowanie”. Sofy są białe, dla przełamania ich monochromatycznej tonacji (nie mylić z monotonią!) kupiłam wielkie poduszki w gołębim kolorze. Kocham poduszki, ale nie przesadzam z ich liczbą czy kolorami. Wybrałam kilka i rozmieściłam je strategicznie w roli klasycznej kropki na „i”.

12

Z salonu wychodzisz na taras…

Taras jest integralną strefą dziennej części mieszkania. Jedną z moich największych radości – to mój uroczy zielony zakątek… Zaledwie kilka kroków dzieli mnie stąd od nieba Mediolanu. Na tarasie sadzę zioła, kwiaty, krzewy; tu pracuję, piszę, wypoczywam… To coś na kształt salonu z rattanu. Kiedy pytam przyjaciół, czy idziemy na zewnątrz, nikt nie odmawia.

8

Rośliny na tarasie to…

Drzewka oliwne, jaśmin, kamelie, róże i paproć (niekropień). Paproć dlatego, że jest kwiatem mitycznym, symbolem skromności, ale także tajemniczości. To naprawdę fascynująca roślina. Oczywiście mam na tarasie także rośliny sezonowe. Ale cieszę się też koronami drzew, które rosną obok. Wiosną i latem mam nad głową całe mrowie białych płatków. I wreszcie cytrusy… W sezonie na drzewkach pojawiają się żółte i pomarańczowe akcenty, a później upajam się ich niezrównaną wonią…

10
9

Kuchnię masz nowoczesną…

Co nie znaczy, że chłodną w klimacie. Udowodniłam, że stal może być ciepła – odpowiednio oświetlona wprowadza do wnętrza złote refleksy. Podłoga z ciemnego dębu też optycznie ociepla wnętrze. Jak widać, można harmonijnie łączyć przeciwne bieguny: metal i drewno. Na blacie mam naczynia z białego szkła. Na stole kolorowe butelki ze szkła Murano. Kocham szkło ze szczególnym uwzględnieniem właśnie Murano. Ono ma zdolność wprowadzania do domu zjawiskowego nastroju…

11

Twoja sypialnia…

Moja sypialnia jest kolejną ważną częścią domu marzeń… Głównym meblem jest naturalne światło, które wpada przez duże okna. A wraz ze strumieniem światła pojawia się niezrównany widok na jeden z klejnotów architektury w Mediolanie – bazylikę San Lorenzo. Mieć „pokój z widokiem” to moje marzenie od zawsze. I dla takiego widoku jestem gotowa zrezygnować z większej powierzchni. Nad łóżkiem mam prezent od mojego ojca – obraz Eugenia Carmiego, jednego z najważniejszych przedstawicieli włoskiej sztuki abstrakcyjnej. To ważna pamiątka, przypomina mi o błyskotliwej karierze człowieka rozpiętego między Włochami, Nowym Jorkiem i Brazylią – miejscem, w którym się urodziłam…

13

Dookoła Ciebie dziesiątki przedmiotów, stylowe detale, pamiątki…

Zbieranie pamiątek wynika z mojej natury: w moim domu mieszkają moje wspomnienia… Mam koczowniczą duszę, pewnie ze względu na brazylijskie korzenie. Dużo podróżuję, czasem pobyt za granicą, zwłaszcza w Nowym Jorku, trwał długo. Przechowywanie pamiątek w domu, w którym jednak jest limit przestrzeni, nie jest łatwe. Ale znalazłam sposób, który polecam każdemu, kto nie potrafi rozstać się, z tym, co dla niego ważne – duże naczynia ze szkła, wazony, amfory. Wrzucam tam wszystko, co ma dla mnie wartość sentymentalną. Inny sposób na pamiątki – pufy własnej produkcji. Z moich ulubionych czasopism układam coś na kształt walca, spinam skórzanymi pasami lub lnianym sznurem i puf gotowy. Na „okładkę” wybieram ulubione zdjęcie albo plakat, np. z Robertem De Niro i Monicą Bellucci.

14
15

Pamiątki są też na stołach, stolikach, półkach…

Lubię tworzyć zestawy przedmiotów według jakiegoś klucza. Staram się nadać im jakąś własną ekspresję, stworzyć kompozycję, zestawiać w przemyślany sposób. Każdy przedmiot, każdy zestaw ma swoją opowieść. Bo tak się tworzy dom…

5
6
7

 

Westwing Magazyn

Czy korzystasz już z aplikacji Westwing?

Pobierz
Pobierz
Offline