Kup najlepsze marki do -70%

Kup najlepsze marki do -70%

Anna Oporska autorka bloga Learning from Hollywood
Idea bloga narodziła się w 2014 roku, ale dopiero w 2017 zajęłam się nim na poważnie. Na co dzień jestem redaktorem. Wcześniej pracowałam dla takich tytułów, jak “Cztery kąty” czy “Czas na Wnętrze”. A obecnie jestem związana z Onetem.
wnętrzach z akcentem na filmowe wnętrza z dodatkiem kina, gotowania i wszystkiego czym warto się otaczać.

Piękno jest wokół nas, trzeba tylko uważnie patrzeć.

Migawki z bloga

Rozmowa z Anną, autorką bloga Learning from Hollywood

Jak wpadłaś na pomysł połączenia tematyki aranżacji wnętrz i filmu w formie bloga?

Oglądając filmy, od zawsze zwracałam uwagę na scenografię, wnętrza, ale też to, gdzie rozgrywa się akcja, jak się ubierają bohaterowie, a nawet na to, co jedzą. Z czasem zaczęłam wyszukiwać informacje na takie tematy, czytałam mnóstwo artykułów czy wywiadów z filmowymi twórcami. Odkryłam cały fascynujący świat wnętrzarsko-filmowy, który był dla mnie źródłem wielu inspiracji. Niektóre historie były niezwykłe, jak ta o filmie „Pokuta“. Akcja rozgrywa się we wspaniałej angielskiej posiadłości. Okazało się, że to faktycznie istniejący budynek, którego właściciele mieli problemy finansowe. Zjawienie się ekipy filmowej dosłownie uratowało ich i posiadłość. Pozwoliło pozyskać fundusze na remont i otwarcie domu dla turystów. Chciałam się dzielić takimi historiami z innymi i tak narodziła się idea bloga. Z czasem jego tematyka uległa rozszerzeniu, ale filmowe wnętrza zawsze pozostaną osią strony.

Skąd u Ciebie zainteresowanie aranżacją wnętrz?

Trudno znaleźć konkretny moment narodzin zainteresowania wnętrzami. Już jako nastolatka lubiłam przeglądać magazyny wnętrzarskie, które kupowała moja mama. Rodzice zresztą bardzo dbali i dbają o dom, regularnie przeprowadzają remonty i ciągle coś w nim ulepszają. Więc to zainteresowanie rodziło się dość naturalnie. Później studiowałam historię sztuki, co tylko je ugruntowało. Przy czym od tak zwanej „sztuki wysokiej“, wolałam się zajmować czymś bardziej przyziemnym, co ma faktyczny wpływ na naszą codzienność. Tak skupiłam moje zainteresowania najpierw na designie, a później na samych wnętrz.

Jakie są Twoje ulubione wnętrzarskie trendy?

Przyznam, że z ciekawością śledzę trendy. Bardzo mnie cieszy, że w aranżacji wnętrz coraz większą uwagę zwracamy na ekologię i naturalność. Przez to nie chcemy już otaczać się rzeczami marnej jakości, które trzeba wymienić co sezon. Cenimy za to rzemiosło i ręczną pracę. Wciąż szukamy też rozwiązań poprawiających jakość życia w domach i mieszkaniach. Wydaje mi się, że te kwestie będą jedynie zyskiwać na znaczeniu wraz ze zmianami klimatu. Po za tym szalenie podoba mi się panujący do kilku już sezonów zwrot ku ciemnym, wyszukanym kolorom, jak granat, butelkowa zieleń czy bordo. Dodają one każdej przestrzeni wyrafinowania w nienarzucającej się formie. Jednak trend, który wydaje mi się mieć największy wpływ na nowo powstające aranżacje, to porzucenie dyktatu stylu skandynawskiego. Panował on w Polsce bardzo długo, i to w jakiejś przeobrażonej już formie. Można nawet powiedzieć, że było to bardziej wyobrażeniem na temat stylu skandynawskiego niż on sam. Na szczęście otworzyliśmy się na inne estetyczne wpływy i przestaliśmy się tak bardzo przywiązywać do stylistycznych etykiet. Dzięki temu odważniej łączymy meble z różnych porządków i aranżujemy wnętrza bardziej indywidualnie.

Czy mogłabyś nam polecić film lub serial, który warto zobaczyć ze względu na wnętrza, w których toczy się akcja?

Takich tytułów mogłabym polecić mnóstwo. Często w nawet niepozornych produkcjach można znaleźć wiele wnętrzarskich inspiracji. Z nowych filmów z pewnością warto pod tym kątem obejrzeć nominowany do Oscara „Parasite“, w którym nowoczesny dom jest bohaterem samym w sobie. Jest to oryginalny budynek, w którym szlachetne materiały i otwarte przestrzenie tworzą wrażenie luksusu. Zupełnie inny wyraz mają wnętrza w ostatnim filmie Pedro Almodovara, „Ból i blask“. Są pełne kolorów, obiektów sztuki i designerskich sprzętów. Co ciekawe, za wzór posłużył apartament samego reżysera, który zresztą użyczył meble i obrazy z własnej kolekcji, co tylko dodaje tej produkcji smaczku. Z nieco starszych tytułów warto obejrzeć „To skomplikowane“. Dom tam pokazany kryje niezwykle przytulne wnętrza. Zresztą wszystkie filmy Nancy Meyers („Holiday“, „Lepiej późno niż później“ czy „Praktykant“) kryją w sobie przepięknie zaprojektowane przestrzenie. Reżyserka przykłada do nich ogromną wagę, bo według niej uwiarygodniają postaci, które portretuje. Co ciekawe, również Roman Polański mocno zwraca uwagę na wnętrza. Wystarczy wspomnieć takie filmy jak „Autor widmo“, „Rzeź“ czy „Prawdziwa historia“. Mówiąc o reżyserach, nie można pominąć Toma Forda. Jego filmy „Samotny mężczyzna“ i „Zwierzęta nocy“, pod względem wnętrzarskim, to prawdziwe perełki. Z kolei w przypadku seriali z najnowszych polecam choćby „Sukcesję“. Tam mamy możliwość zajrzenia do mieszkań i domów najbogatszych Amerykanów. Z kolei z nieco starszych można by wymienić wiele, ale zwrócę uwagę jedynie na „Grace i Frankie“, gdzie akcja toczy się w urzekającym nadmorskim domu. Jego wystrój jest dość łatwy do odtworzenia w polskich realiach. Choć wyróżniałam tylko kilka tytułów, to w niemal każdym filmie można znaleźć coś inspirującego – od horroru, po science fiction. Trzeba mieć otwarte oczy.

Jakie jest Twoje ulubione filmowe wnętrze?

To najtrudniejsze pytanie, jakie dostaję. Jest tyle filmowych wnętrz, które podziwiam z różnych względów. Jeśli jednak miałabym wybrać te korespondujące z moim osobistym stylem, w których mogłabym zamieszkać, to z pewnością numerem jeden jest dom Jules (Anne Hathaway) z filmu „Praktykant“ – tamtejsza kuchnia to ideał! Uwielbiam takie nowojorskie przestrzenie, pełne stylu, ale bezpretensjonalne i niewymuszone, jakby ewoluowały przez lata. W podobnym duchu jest mieszkanie bohaterów filmu „Dobrze się kłamie w dobrym towarzystwie“, które również uwielbiam. Natomiast moją ostatnią fascynacją jest apartament Alex Levy z serialu „The Morning Show“. Jest on po zdecydowanie szykowniejszej stronie. Ma jednak wciąż ten typowo nowojorski eklektyzm, który tak lubię.